Ostatnio w Polsce popularne są ponure poranki... Gdyby nie fakt, że piję trzy kawy dziennie to pewnie bym ledwo co wstawszy z łóżka waliła w kimono... Ale co zrobisz, nic nie zrobisz :p Mam limit kaw do czterech dziennie, potem już wiem, że nie wypada maltretować organizmu większą dawką kwasu solnego. Kiedyś czytałam, że ciśnienie najlepiej podnosi zimny prysznic z rana. Spróbowałam. Podniósł. Ale temperaturę i ilość leków w mojej apteczce :p
Okej, przechodząc do tematu posta. Jak już zdążyliście zauważyć to nie należę do grona osób, które wydają fortunę, jeśli nie zajdzie taka potrzeba. Zazwyczaj na rynku staram się szukać tańszych odpowiedników, zamienników, bądź alternatyw. Nie ma sensu tracić pieniędzy, które i tak leniwie wchodzą do portfela, jeśli naprawdę możemy zaoszczędzić. Jednak wielu z nas ugruntowało sobie w płacie czołowym takie stwierdzenie, że "droższe znaczy lepsze". Kłóciłabym się. Czasami sami nie wiemy dlaczego dany produkt jest stanowczo bardziej drogocenny niżeli drugi, znajdujący się obok, notabene praktycznie jota w jotę podobny. Wytwórcy czasami specjalnie podnoszą ceny, bo wiedzą, że społeczeństwo wiąże fakty w następujący sposób :
wysoka cena -> lepsza jakość -> produkt stworzony pod okiem wykwalifikowanej kadry -> z dobrego materiału -> droższe koszty wydobycia surowca, bądź tworzywa.
A tak naprawdę wygląda to mniej więcej tak :
wysoka cena -> losowa jakość -> kadra jak kadra, standardy unijne każdy ma takie same-> materiał na chybił trafił -> lepiej nie wiedzieć skąd go wydobywają.
Kiedyś czytałam bardzo ciekawy artykuł, w którym ludzie zostali poproszeni o test dwóch kosmetyków, gdzie zamiast firmy oraz jego nazwy podano jedynie cenę i jego zastosowanie. Bez żadnych środków promocyjnych, ani wymieniania składu. Było tylko napisane jak wół : DEZODORANT. Ponad połowa badanych po użyciu z pozoru tańszego dezodorantu odczuwała u siebie pod paszkami swędzenie, pieczenie, nawet plamy wynikające z rzekomych reakcji alergicznych. Rekomendowali, że droższy był skuteczniejszy, nie podrażniał i miał intensywniejszy zapach.
I wiecie co?
Tak, to były dwa i te same dezodoranty.
Zabawne, jak efekt placebo i ugruntowane w podświadomości poglądy mogą wpływać na to co zakupimy oraz jakie będziemy mieli odczucia.
Ostatnio spotkałam się z opinią, że aby zacząć tworzyć profesjonalnie należy się zaopatrzyć w odpowiedni sprzęt. Ale opiniotwórcy nie chodziło o ultra drogie przybory. Nie, chodziło mu o przybory po prostu właściwe. Bardzo mnie to urzekło i przy okazji zwróciło moją uwagę na to, jak bardzo ściśle trzymamy się faktu, iż "odpowiednie" musi być drogie.
I tak oto przechodzimy do właściwej sprawy. Od dawna rysuję. Nie ukrywam, jest to dosyć drogie hobby, patrząc na to ile szkicowników kupuję, tuszy, długopisów oraz kredek. Większość swoich prac wykonuję przy użyciu kolorów z Faber Castella, ale ostatnio zachęcona promocją w Matrasie zainwestowałam w o wiele tańsze Colorino Kids . Powiem tak : szok, niedowierzanie.
A to rysunek, który właśnie wykonuję za pomocą kredek Colorino Kids. Praca z nimi jest niezwykle wygodna.
Nazwa : Colorino Kids
Cena : Od 9 zł w górę
Dostępność : Matras, Empik, Papirus, internet
Następny post na blogu już raczej na pewno będzie o modelinie, bo Wam tak obiecuję i obiecuję xD Dziękuję za poświęcony czas na przeczytanie moich wypocin Kochani :) Do zobaczenia ^^


































